
W Tulczy wylądowaliśmy już ok 10:00. Pierwsze próby znalezienia rejsu po Delcie Dunaju spełzły na niczym. Średnio koszt wynajęcia łodzi to ok 20EUR/godz. a żeby cokolwiek zobaczyć trzeba popłynąć na min 5 godz. W naszym budżecie nie znaleźliśmy wolnych 100EUR.
Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że znajdzie się współtowarzyszy podróży i wtedy koszty dzielą się na wszystkich uczestników, ale nikt z armatorów nie mógł nam tego zagwarantować.
Postanowiliśmy opuścić nabrzeże i znaleźć sobie najpierw lokum do spania. Już chcieliśmy odjechać dalej od centrum miasta w poszukiwaniu jakiegoś pensjonatu, gdy Darek wpadł na pomysł, żeby zapytać o pokoje w hotelu Select, niedaleko którego zaparkowaliśmy samochód. Cena 140RON za po 2 os ze śniadaniem nie zwaliła nas z nóg (szczególnie w porównaniu z cenami z Konstancy), więc postanowiliśmy się tutaj zatrzymać.
W dodatku w hotelu znaleźliśmy ofertę rejsów po Delcie od 9:00 do 16:00 z lunchem za 30 EUR/os. Taka cena była dla nas jak najbardziej OK. Teraz pozostał nam do zagospodarowania cały dzień w niezbyt ciekawej Tulczy.

Kilkakrotnie przemierzyliśmy w tę i z powrotem nabrzeże, poszliśmy na wzgórze z obeliskiem, zjedliśmy lunch i na tym nasza inwencja się skończyła. Wieczorem wyszliśmy na pobliski plac, gdzie odbywał się festiwal sztuki ludowej. Zapowiadało się tak sobie, a w rezultacie naprawdę warto było popatrzeć. Zespoły prezentujące tańce ludowe dawały pokazy na bardzo wysokim poziomie. Festiwal trwa kilka dni więc następny wieczór też mamy zagospodarowany :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz