Świat w obiektywie subiektywnie postrzegany

niedziela, 18 października 2009

Rumunia: 11 sierpnia 2009


Poprzedni dzień przeznaczyliśmy na podróż z Tulczy do Suczawy. Po drodze zatrzymaliśmy się w twierdzy Targu Neamt. Zabytek rzeczywiście ciekawy. Do twierdzy prowadzi długi, drewniany most zbudowany na wysokich, kamiennych wspornikach. Wewnątrz można podziwiać ekspozycje, przedstawiające żywot dawnych mieszkańców twierdzy. Minusem jest fakt, że za fotografowanie zażyczono sobie 15RON, co uważaliśmy za rozbój w biały dzień. No i do twierdzy trzeba było kawałek podejść pod dość stromą górkę. We wspinaczce towarzyszył nam starszy pop i trzeba mu przyznać, że kondycję miał niezłą!!

W Suczawie trudno nam było znaleźć jakieś rozsądne lokum. W końcu postanowiliśmy zanocować na obrzeżach miasta. Przy Galerii Suczawa (ta sama firma, co nasza Galeria Mokotów) znaleźliśmy fajny pensjonat z przemiłą obsługą.

Rano wyruszyliśmy na zwiedzanie Suczawy, co nie jest wcale łatwym zadaniem ze względu na brak miejsc parkingowych i trochę ciężką z punktu widzenia turysty organizację ruchu (mnóstwo uliczek jednokierunkowych). Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od twierdzy (Cetatea de Scaut) położonej na obrzeżach miasta. Są to naprawdę sympatyczne ruiny, w sam raz na poranny spacerek. Pierwsza wzmianka o twierdzy pochodzi z roku 1388, kiedy to Piotr I Muszatowicz wystosował pismo do naszego króla Władysława Jagiełły.


Zaraz obok twierdzy znajduje się skansen. Wewnątrz można zobaczyć ok 20 chat pochodzących z różnych regionów Rumunii. Wewnątrz każdej chaty wykonano ciekawe ekspozycje. W jednym z domów zainscenizowano tradycyjny pogrzeb, można więc usłyszeć zawodzenie płaczek, w innej chacie rozlega się kołysanka, śpiewana cichym głosem matki usypiającej niemowlę. Jednym słowem klimatycznie :)
Pod koniec zwiedzania spotkaliśmy chłopca, który koniecznie chciał nam pokazać swoje króliki :))

Nieopodal twierdzy i skansenu usytuowana jest cerkiew św. Jana Nowego, a wewnątrz niej przepiękne freski. Całkiem urokliwa jest też położona obok kaplica, w której obecnie znajduje się sklepik z książkami.


Dalej pojechaliśmy obejrzeć monastyr Dragomirna. Jest to żeński klasztor malowniczo położony nad niewielkim jeziorkiem. Najładniejsze fotki zrobiliśmy z pobliskiego wzgórza. Niestety akurat trwał remont głównej wieży i rusztowania załapały się w kadrze...
Podobno ze względu na pogłoski, że w klasztorze ukryte są olbrzymie skarby, był on napadany w celach łupieżczych.

Wewnątrz klasztoru przechadzają się mniszki. Niestety nie uległy naszym prośbom o pozowanie do zdjęcia. A szkoda, bo zdjęcia byłyby z pewnością interesujące...
Na koniec odwiedziliśmy jeszcze klasztorne muzeum, w którym ukryte są bezcenne rękopisy i dalej skierowaliśmy się z powrotem do Suczawy.

W Suczawie postanowiliśmy zobaczyć jeszcze cerkiew Narodzenia św. Jana Chrzciciela oraz cerkwie św. Dymitra i św. Jerzego. Obie zachwycają pięknymi malowidłami we wnętrzach. Wystrój jest tak różny od naszych kościołów, które zwykle są bardzo jasne. W cerkwiach panuje półmrok, co dodaje im tajemniczości.

Z Suczawy wyjechaliśmy w stronę Gura Humoruli z zamiarem odwiedzenia kolejnych monastyrów Bukowiny. Najpiękniejszym wydaje się Voronet. Freski na zewnątrz budowli zachwycają doskonałością. Wewnątrz cerkiew zbudowana jest z trzech pomieszczeń, każde udekorowano przepięknymi malowidłami naściennymi. Monastyr z całą pewnością wart jest odwiedzenia. Trochę jednak dobre wrażenie burzą ceny za fotografowanie, które dodatkowo zróżnicowane są w zależności od typu aparatu 8-)


Monastyr Humoruli jest również piękny, chociaż część fresków zewnętrznych jest mocno zniszczona. Wewnątrz trwała akurat renowacja malowideł, więc część z nich zasłonięta była przez rusztowania.

Pod koniec dnia dotarliśmy do miejscowości Putna, gdzie na samym początku znaleźliśmy świetny pensjonat prowadzony przez młodą, bardzo sympatyczną dziewczynę, nieźle mówiącą po angielsku. Kolejny dzień zamierzamy zacząć od zwiedzenia monastyru Putna

Brak komentarzy: